O autorze
Od 2013 - CEO w spółce Braintri

2009–2012 - Założyciel i COO spółki Trevica (obecnie MasterCard Payment Transaction Services), innowacyjnego procesora płatności

2003–2010 - Partner Pentegy, czołowego polskiego integratora systemów 1999–2003 - Starszy konsultant w Accenture 1998

- Administrator systemu w PBK Bank (obecnie UniCredit)

Blisko 20 lat doświadczenia w branży kart płatniczych i płatności, 15 lat doświadczenia w konsultingu, ponad 10 lat doświadczenia w tworzeniu oprogramowania korporacyjnego i wdrażaniu systemów korporacyjnych. Ponad 100 projektów zrealizowanych w 9 krajach. Doświadczenie we wdrażaniu operacji dokonywanych kartą 24/7 i w zarządzaniu nimi w oparciu o złożoną infrastrukturę oprogramowania i sprzętu komputerowego. Wszechstronne doświadczenie w trudnych wielostronnych negocjacjach biznesowych.

Przedsiębiorca z udokumentowanym doświadczeniem w tworzeniu odnoszących sukcesy start-upów.

Możemy zacząć wyrzucać portfele. Gotówka i karty płatnicze odejdą w niepamięć szybciej niż się wydaje

fot. flickr.com, @Vodafone Medien
Dziś, gdy większość Polaków wciąż płaci banknotami lub kartami, zastąpienie ich uśmiechem czy spojrzeniem wydaje się niemożliwe. Ale rewolucja, którą przyniosły smartfony udowodniła, że większość rzeczy, do których byliśmy przyzwyczajeni, zmieni się wkrótce na dobre.

To pewne: karty płatnicze podzielą los płyt CD. Choć dziś świetnie pasują do współczesnych scenariuszy płatności (i Polacy kochają nimi płacić za zakupy), już wkrótce zupełnie przestaniemy z nich korzystać. Podobnie będzie z gotówką, z której - na razie częściowo - świadomie wycofują się niektóre kraje. W Szwecji coraz trudniej zapłacić nią w sklepach, bo większość punktów handlowych czy banków nie ma obowiązku akceptowania pieniądza papierowego. Obrót gotówkowy ma zniknąć w tym kraju do 2030 roku. Podobną drogą chcą iść inne kraje skandynawskie, a nawet Indie. Co ciekawe, gotówki wcale (a na pewno nie całkiem) nie zastąpią karty płatnicze. Dlaczego?



Karty płatnicze zostały stworzone, gdy nie było technicznej możliwości komunikacji z klientem w czasie transakcji. Dlatego, by zapewnić odpowiedni poziom bezpieczeństwa transakcji, muszą wykorzystać zaawansowaną kryptografię, która jest kosztowna. To, w konsekwencji, w wielu scenariuszach przestanie się opłacać i firmom, i ich klientom.

Szczególnie, że za 5-10 lat będziemy otoczeni milionami tanich urządzeń IoT i żyć w coraz inteligentnych miastach, które będą oferowały różne nowe usługi. I choć dziś ciężko przewidzieć, co dokładnie te urządzenia będą robiły, jednego można być pewnym – będziemy musieli za to płacić. Wyposażenie urządzenia IoT kosztującego kilkadziesiąt złotych w funkcję akceptacji kart będzie ekonomicznie nieuzasadnione. Co zatem zastąpi gotówkę i karty? W pierwszej kolejności i w największym stopniu – telefony.

Polacy ufają płatnościom cyfrowym

Smartfon wykorzystywany przy płatnościach pozwala nawiązać relację z klientem i uzyskać od niego akceptację transakcji w czasie rzeczywistym. To eliminuje konieczność stosowania kosztownej technologii zabezpieczającej, a dla konsumentów jest po prostu wygodne. Zdominowanie płatności przez urządzenia mobilne jest nieuniknione potwierdza raport Visa „Digital Payments Study”. W Polsce, jak i w całej Europie już 77 proc. konsumentów korzysta z urządzeń mobilnych przy sprawdzaniu stanu swoich finansów oraz codziennych płatnościach. Z kolei 69 proc. Polaków już korzystało z portfela elektronicznego lub z takich form płatności mobilnych jak np. Android Pay.
Co więcej, z danych ING wynika, że Polacy bardziej ufają transakcjom cyfrowym. 65 proc. Polaków uważa, że płatności bezgotówkowe są bezpieczne, a 33 proc. nosi ze sobą gotówkę rzadko, albo wcale. Otwartość na nowinki technologiczne w zakresie płatności i ufność wobec nich potwierdza również tempo, w jakim popularyzowały się karty zbliżeniowe czy BLIK.

BLIK ruszył na początku 2015 roku, a obecnie korzysta z niego ok. 5 milionów Polaków. Podobnie było z kartami zbliżeniowymi, które w Polsce jako jednym z pierwszych krajów, stały się powszechne. Choć nie jest to dla nas oczywiste, należy pamiętać, że na wielu rynkach ta technologia dopiero raczkuje. Nie byłoby to możliwe, gdyby Polacy nie uznawali płatności bezgotówkowych nie tylko za wygodniejsze, ale i za bezpieczniejsze niż gotówkowe.

Smartfon nowym portfelem

Wypieranie przez płatności mobilne gotówki i kart jednak jeszcze chwilę potrwa. Z kilku powodów. Poza różnorodnością standardów płatniczych i ograniczeniom prawnym, najważniejszą kwestią pozostają przyzwyczajenia Polaków. Jednak te zaczęły już się zmieniać, szczególnie wśród młodszych pokoleń. Widać to np. po popularności, jakie osiągnęły opaski płatnicze na festiwalu Open’er. Dzięki nim festiwal stał się całkowicie bezgotówkowym środowiskiem – z wygodą dla i uczestników, i organizatorów.

Duży wpływ na nasze przyzwyczajenia może mieć również wchodząca w życie z początkiem 2018 roku dyrektywa unijna PSD2. Na jej mocy firmy pozabankowe zyskają większe możliwości działania na rynku finansowym. A większa konkurencyjność to większe szanse na rozwój coraz lepszych rozwiązań płatniczych i poprawienie doświadczenia klientów. I tak, największe znaczenie w upowszechnianiu tego typu płatności będą miały dodatkowe opcje wbudowane w mobilne portfele. A zwłaszcza dostęp do programów lojalnościowych i możliwość połączenia ich z wieloma kontami bankowymi.

Dziesiątki kart lojalnościowych, płatniczych, kredytowych i przedpłaconych w naszych portfelach, zastąpi smartfon. Biorąc pod uwagę również trwające prace Ministerstwa Cyfryzacji nad mDokumentami, wyjście z domu bez portfela już wkrótce może przestać nieść jakiekolwiek konsekwencje. A przecież już dziś częściej zdarza nam się nie mieć przy sobie portfela niż telefonu.

Jeśli nie smartfon, to co?

Smartfon, choć jest na razie najpopularniejszym urządzeniem mobilnym do płatności, to – wbrew pozorom – nie zawsze najwygodniejszym. Obecnie w Polsce, chcąc zapłacić telefonem, większość konsumentów jest skazana na ręczne przepisywanie kodu BLIK. Płatności zbliżeniowe są ograniczone do drogich urządzeń posiadających moduł NFC, a klienci i tak skarżą się na częste problemy z komunikacją telefonu z terminalem sklepowym.

To może zmienić technologia bazująca na standardzie Bluetooth. Dzięki niej, płatności zbliżeniowe, do których Polacy już się przyzwyczaili, mogą stać się dostępne na każdym smartfonie. Wykorzystując przystawkę do terminala płatniczego lub kasy fiskalnej (dekodującą sygnał smartfonu) można wyposażyć praktycznie każdy sklep w funkcję akceptacji płatności Bluetooth. Dzięki działaniu w standardowej technologii samo urządzenie akceptujące jest też wielokrotnie tańsze niż terminal kartowy. Sprzedawcy mogą też wykorzystać swoje smartfony lub tablety.

W poszukiwaniu jeszcze większych ułatwień powstają kolejne rozwiązania, które mogą zastąpić nawet smartfony. Już teraz w jednej z chińskich restauracji można zamawiać płacić „na twarz”. Usługa „Smile to Pay” bazuje na systemie rozpoznawania twarzy stworzonym przez Alipay – platformę płatności mobilnych stworzoną przez Alibabę. Po złożeniu zamówienia za pomocą dotykowych (i głosowych) wyświetlaczy, zamiast przykładać kartę czy smartfon – wystarczy spojrzeć w kamerę 3D, a jako dodatkowe zabezpieczenie podać numer telefonu. To, na razie, testowa – i bardziej marketingowa – usługa.

Na rynku pojawiają się też bardziej przyziemne rozwiązania biometryczne, czyli np. płacenie za pomocą palca wkładanego do czytnika (takie rozwiązanie wprowadził np. brytyjski supermarket Costcutter). System płatności Fingopay, wykorzystujący technologię Finger Vein (analizowanie układu naczyń krwionośnych, nie linii papilarnych), stworzyła firma Stahler. I choć rozwiązania biometryczne dziś są niezwykle popularne w bankowości mobilnej i stają się popularne w bankowości korporacyjnej, czas pokaże, czy konsumenci będą gotowi im zaufać podczas tradycyjnych zakupów. W wypadku kradzieży karty czy telefonu, zawsze można łatwo zacząć płacić innym instrumentem płatniczym. W przypadku biometrii, konsumenci mogą obawiać się, że będzie to niemożliwe.

Biorąc pod uwagę, że w całym procesie płatności chodzi o maksymalne skrócenie jego czasu, przy zachowaniu bezpieczeństwa, przewagę mogą zyskać te metody, które wykorzystują przedmioty, których używamy najczęściej. Choćby kluczyki samochodowe, z których narzędzie płatnicze zrobił już DS Automobiles (marka luksusowych samochodów należąca do koncernu motoryzacyjnego PSA). Identyczną funkcję mogą praktycznie pełnić wszystkie tzw. wearables, czyli nafaszerowane elektroniką mini-urządzenia, które nosimy przy sobie (lub na sobie). Jak wykorzystywany do treningów smartwatch Fitbit Ionic. Dzięki wbudowanemu systemowi Fitbit Pay umożliwia błyskawiczne płacenie, nawet w trakcie biegania czy „wyciskania” na siłowni…

Testowane systemy płatności wykorzystujące ultradźwięki do przesyłania informacji również mają małą szansę na upowszechnienie się. Choć powstało kilka tego typu rozwiązań (i w ich tworzeniu przodują Polacy), nie mogą być wykorzystywane do masowych płatności. Głównie ze względu na problem z identyfikacją urządzenia akceptującego, w którym klient chce zapłacić.

Z pewnością powstawać będzie jednak coraz więcej rozwiązań. I choć niektóre dziś wydają się „kosmiczne”, to przecież jeszcze niedawno nikt nie wierzył w to, że można zapłacić poprzez PayPass, czy BLIK-a, a dziś wielu z nas już nie potrafi sobie bez tego poradzić. I czeka, aż w każdej sytuacji będzie jeszcze łatwiej, i prędzej…
Trwa ładowanie komentarzy...